Dziś, 10 września, mija kolejna rocznica tragicznej śmierci Edwina Olejnika - 19-letniego mieszkańca Nowego Dworu, który w 1939 roku padł ofiarą zbrodni dokonanej przez członków Selbstschutzu w Koronowie.
Przypominamy tę bolesną historię, aby pamięć o nim nie zatarła się z biegiem lat. Zginął na samym progu dorosłego życia tylko dlatego, że był Polakiem. Pamiętajmy o Edwinie Olejniku oraz o wszystkich ofiarach tamtych tragicznych dni. Cześć Jego pamięci!
Tajemnica pewnego grobu. Jak zginął Edwin Olejnik?
"Był 10 września 1939 roku, około godziny 12.00 w południe, dziesiąty dzień wojny. Wielu mieszkańców Koronowa i okolicznych wsi wracało wtedy do swych domów z ucieczki. Wśród powracających był też Ignacy Olejnik wraz z rodziną, mieszkaniec pobliskiego Nowego Dworu. Ich wóz wjeżdżał do Koronowa od strony Szosy Kotomierskiej. Tuż u wylotu miasta znajduje się nieruchomość przy ul. Dworcowej 47 (wówczas Wilsona 47). Do wybuchu wojny zamieszkiwał ją dr Szews z rodziną. Bezpośrednio po wkroczeniu wojsk niemieckich we wrześniu 1939 roku znajdowała się w tym budynku Komenda Selbstschutzu. Jak później zeznał Ignacy Olejnik przed Komisją do Badania Zbrodni Hitlerowskich, rozegrały się tu drastyczne sceny.
W chwili, kiedy wóz z powracającymi uciekinierami znalazł się przed wymienioną posesją, z budynku wyszło trzech członków Selbstschutzu. Jednym z nich był z całą pewnością Niemiec z Nowego Dworu Filip Gauer. To on aresztował wtedy syna Ignacego Olejnika, Edwina, urodzonego 3. 09. 1920 roku. Gdy ojciec aresztowanego chłopca nalegał, by mu pozwolono pójść razem z synem, dwaj pozostali członkowie Selbstschutzu oświadczyli mu, żeby odjechał na Rynek, gdzie wkrótce będzie mógł zobaczyć się z synem, który będzie odtransportowany do więzienia przy ul. Bydgoskiej. W tym miejscu należy dodać, że aresztowania dokonano bez jakiejkolwiek legalnej podstawy prawnej. Rodzice Edwina zmuszeni byli odjechać. Kilkanaście minut później jego matka usłyszała strzały. Nie przypuszczali wtedy, że to ich syn został zastrzelony. Strzały usłyszał również Szczepan Gordon, który mieszkał naprzeciw wspomnianej już posesji. Cztery tygodnie po powrocie do domu, ojciec zamordowanego w bestialski sposób chłopca, dowiedział się od Szczepana Gordona, że na wymienionej posesji zastrzelono młodzieńca z Nowego Dworu. Wkrótce obaj mężczyźni ukradkiem i w głębokiej tajemnicy odkopali mogiłę. Ignacy Olejnik w zamordowanym rozpoznał własnego syna. O istniejącym grobie zostały w 1939 roku poinformowane przez rodzinę panie: Wrzeszczowa i doktorowa Szewsowa.
Dodać należy, że w budynku przy dzisiejszej ulicy Dworcowej 47 oprócz Selbstschutzu znajdował się wówczas również samozwańczy sąd doraźny. Według przekonań wielu mieszkańców Koronowa, istniała lista sporządzona przez tutejszych Niemców, na której figurowały nazwiska młodych koronowian należących do różnych polskich towarzystw i organizacji, którzy mieli być straceni. Miał na niej figurować również Edwin Olejnik.
Z relacji Szczepana Gordona przed Komisją do Badania Zbrodni Hitlerowskich wynika, że chłopca natychmiast po aresztowaniu wyprowadzono za szopę znajdującą się na terenie wymienionej posesji. Z różnicy czasu między aresztowaniem Edwina, a odgłosem strzału wysnuto wniosek, że został on zastrzelony bez sądu. Żołnierze niemieccy stacjonujący wówczas również w tym miejscu, rozmawiali później ze Szczepanem Gordonem. Z ich opowiadania wynikało, że egzekucji dokonali członkowie miejscowego Selbstschutzu. Żołnierze napiętnowali fakt, że Edwina Olejnika wrzucono do dołu i zasypano ziemią, kiedy dawał jeszcze oznaki życia. Znamienne jest poza tym postępowanie niektórych Niemców z Koronowa (ówczesnego komisarycznego burmistrza Koronowa i zarządcy miejscowego tartaku), którzy grozili konsekwencjami świadkowi Gordonowi, jeżeli będzie rozsiewał „nieprawdziwe” wieści o tym, co się wydarzyło z Edwinem Olejnikiem.
Dopiero, gdy usłyszeli z ust świadka, że o tym mordzie głośno opowiadało kwaterujące wojsko, zalecili, by o tym więcej nie mówić.
Aby ukryć zbrodnię władze niemieckie nie wydały zgody rodzicom na pochowanie syna na cmentarzu. Jak by tego było mało, grób został zniszczony, a wszelkie ślady zatarte. Kiedy dokonywano ekshumacji zwłok Edwina, trzeba było przekopać około 40 m³ ziemi, zanim znaleziono zwłoki. Po zakończeniu II wojny światowej w 1945 roku Edwin Olejnik został uroczyście pochowany na cmentarzu parafialnym w Koronowie. Jego grób znajduje się w pobliżu mogiły żołnierzy polskich poległych we wrześniu 1939 roku. Na nagrobku widnieje nazwisko Edwin Olejnik, data urodzenia, a niżej napis: Zamordowany 10 września 1939 roku. Z napisu na pomniku nie wynika, kto był sprawcą zbrodni. Dzisiaj wiadomo na pewno, że tej przerażającej zbrodni dopuścili się miejscowi Niemcy.
Rodzina Edwina jest w posiadaniu ważnego dokumentu. Jest to „Protokół z przeprowadzonej ekshumacji zwłok Edwina Olejnika urodzonego 3.09.1920 roku w Łąsku Wielkim, syna Ignacego i Rozalii, zamieszkałego w Nowym Dworze powiat bydgoski, zamordowanego przez Selbstschutz w Koronowie w dniu 10.09.1939 roku przy ówczesnej ulicy Wilsona 47 (dziś Dworcowa 47)”. Protokół został sporządzony 28 lipca 1945 roku. Z jego treści wynika, że została powołana lokalna Komisja do Zbadania Zbrodni Hitlerowskich, w skład której wchodzili: nauczyciel Paweł Gabryś, sędzia Walczak, dr Meyze, komendant posterunku MO Gomuta, nauczyciel Józef Popa, Szczepan Gordon, Józef Królik, burmistrz Zamiar oraz ojciec zabitego Ignacy Olejnik. Ekshumacja została przeprowadzona w obecności wyżej wymienionej Komisji w dniu 20 lipca 1945 roku. Jak stwierdza protokół za ogrodzeniem nieruchomości przy ul. Dworcowej 47 przekopano ziemię i w odległości 34 m od okna niższej oficyny i ok. 46 m w linii prostej od ulicy Ogrodowej, znaleziono zwłoki Edwina Olejnika. Szkielet leżał w pozycji poziomej, odwrócony twarzą w dół. W czasie szczegółowego badania stwierdzono uszkodzenie dolnej szczęki, prawdopodobnie wskutek przelotu pocisku. W szczęce górnej stwierdzono wyłamanie prawego siekacza. Na kościach czaszki w okolicy potylicy, pod zachowanymi w dobrym stanie włosami, były widoczne ślady krwi. Wskazują one na uderzenie tępym narzędziem. Protokół stwierdza dalej, że za przyczynę zgonu, według wszelkiego prawdopodobieństwa, uznać należy strzał w kark. Obecny przy ekshumacji ojciec zamordowanego chłopca rozpoznał z całą stanowczością zwłoki syna.
W tym miejscu nasuwa się pewna refleksja i pytanie: dlaczego ten młody chłopak bestialsko zamordowany przez Niemców, jest właściwie zupełnie zapomniany, nie istnieje w zbiorowej pamięci koronowian jak inni zamordowani w czasie wojny i okupacji mieszkańcy naszego miasta. Kolejne rocznice jego śmierci mijają bez echa, pamięta o nim tylko najbliższa rodzina. Nadszedł czas, by i o nim pamiętano. Niech Edwin Olejnik nie będzie kolejną zapomnianą ofiarą II wojny światowej. Ten młody, zaledwie dziewiętnastoletni chłopak, zginął u progu dorosłego życia tylko dlatego, że był Polakiem. Warto o tym pamiętać.
Wszystkie fakty dotyczące aresztowania i śmierci Edwina Olejnika opisane zostały w pisemnej relacji dołączonej do protokołu z ekshumacji zwłok, a także odnotowane przez Pawła Gabrysia w Kronice Szkoły Zawodowej w Koronowie. Przedstawione informacje potwierdza również bratanek Edwina, Alfred Olejnik, który te wszystkie fakty zna doskonale z przekazów rodzinnych."
Krystyna Nowicka