SZYBOWIEC Z „CZERWONEJ SZKOŁY” W KORONOWIE - B. Rauhut

13 kwietnia 2026
     Dziś przeniesiemy się w czasie, aby przedstawić Państwu niezwykłą historię szybowca „Korona” z Koronowa. Ta fascynująca opowieść o pasji, determinacji i marzeniach o lataniu została spisana przez Bogumiła Rauhuta w 1983 roku.
     Artykuł ten jest bezcennym świadectwem ducha międzywojennego Koronowa i wkładu lokalnej społeczności w rozwój polskiego lotnictwa. Zapraszamy do zapoznania się z historią szybowca, który zjednoczył mieszkańców i zapisał się na kartach historii jako symbol młodzieńczej pasji i sumiennej pracy.
 
SZYBOWIEC Z „CZERWONEJ SZKOŁY” W KORONOWIE
 
     W okresie międzywojennym (1920-1939) pracował w Koronowie ofiarny i sumienny zespół nauczycielski, wśród których Aleksander Urbankiewicz był pasjonatem, dzisiaj powiedzielibyśmy - hobbystą. Pan Urbaniewicz, o uzdolnieniach leworęcznych, uczył miedzy innymi zajęć praktycznych w klasach V - VII. Zajęcia praktyczne odbywały się w budynku gospodarczym obok szkoły, czyli przy ulicy Farnej (obecnie: Ludwika Waryńskiego).
 
     Uczniowie wykonywali miedzy innymi karmniki i domki lęgowe dla ptaków, zszywali i oprawiali tygodniki, miesięczniki, powieści z gazet czy stare książki. Robiliśmy modele okrętów, samolotów i szybowców. Niektóre z nich posiadały napęd. Oczywiście, siła napędu uzależniona była od odpowiedniego splotu nitek gumowych. W latach trzydziestych nie było jeszcze silniczków obrotowych i odrzutowych dla latających i pływających modeli.
 
     W rok 1933 nauczycieli Urbankiewicz rzucił hasło:
 
– Budujemy prawdziwy szybowiec!
 
     Uczniowie przynosili swe drobne oszczędności i materiały. Zamożniejsi rodzice przeznaczyli na jego budowę większe sumy pieniężne. Uczniowie, zarażeni bakcylem pracy swego nauczyciela, ochoczo pomagali w wykonaniu różnych detali podczas montażu podzespołów oraz całego szybowca. By mieć gwarancję dobrego sklejania wiązadeł szybowca, nosili detale do stolarni przy ul. Dworcowej 44, do pana Jana Sergota.
 
     Praca w szkole na zajęciach pozalekcyjnych przedłuża się niekiedy do późnych godzin wieczornych. Nauczyciel gotował grochówkę lub odgrzewał inną zupę, dzieląc się z uczniami swym posiłkiem.
 
     Uczniowie wraz ze swym nauczycielem niezmordowani, ochoczo, z pasją, wspaniale swe dzieło realizowali. Montaż szybowca odbywał się w klasie na parterze obok pracowni. W roku 1935 dwudziestu trzech chłopców wraz ze swym nauczycielem zakończyło budowę szybowca typu „Wrona”. Ochrzcili go, nadając mu nazwę „Korona”.
 
     Trzeciego maja 1935 r. wraz ze swym szybowcem przedefilowali ulicami miasta i przed trybuną honorową przy ratuszu. Otrzymali rzęsiste oklaski z trybuny honorowej i od mieszkańców Koronowa, którzy byli pełni uznania i podziwu dla nauczyciela i swych synów. Szybowiec przez trzy dni stał na rynku między kościołem ewangelickim, a ratuszem. Uczniowie pełnili przy nim wartę w dzień i w nocy Radość i duma rozpierały ich serce. Nie żałowali dni tygodni, a nawet miesięcy wyrzeczeń na rzecz sumiennej, mrówczej pracy.
 
     Z okresu tego zapamiętałem na nazwiska niektórych kolegów: Mieczysław Szulc, Wacław Gogoliński, Stefan Wopiński, Ludwik Rybczyński, Edward Kopecki, Franiszek Gołata, Zygmunt Klein. Niektórzy z nich zostali pilotami. Zygmunt Klein dostał się do Anglii. Broniąc wysp brytyjskich przed hitlerowską „Luftwaffe” zginął w walce powietrznej nad kanałem La Manche 18 listopada 1940 r. Natomiast mgr Franciszek Gołata jest kierownikiem bydgoskiego oddziału LOT – u.
 
     Szybowiec „Korona” został przekazany do szkoły szybowcowej we Fordonie, gdzie otrzymał atest, czyli świadectwo gwarancyjne oblatania.
 
     Dla informacji muszę dodać, że w Fordonie mieściła się podoficerska szkoła lotnicza dla małoletnich i hangary dla szybowców. Początkowo nauka latania odbywała się na zboczach pagórków morenowych. Uczeń posiadający wiadomości teoretyczne z zakresu awiacji, budowy szybowca, hydrologii, hydromechaniki itd. Został posadzony na skraju pagórka na równoważni tak, by wiatr dmuchał mu w oczy i pod skrzydła szybowca. Drugim stopniem pilotażu to już latanie. Szybowiec zakotwiczony na krawędzi góry, pilot przypięty pasami do szybowca, a koledzy pilota po zamocowaniu gumowych lin do szybowca naciągają je do maksymalnej wytrzymałości. W odpowiednim momencie szybowiec został zwolniony z uwięzi. Szybował w powietrzu albo spadał na ziemię, gdy młodociany pilot popełnił błąd w pilotażu.
 
     Szkołę fordońską, powstałą w 1933 r. z inicjatywy zapaleńców z Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Bydgoszczy, ukończyli miedzy innymi słynni piloci Żwirko i Wigura.
 
BOGUMIŁ RAUHUT, 1983
Źródło: "Tematy Koronowskie" nr 2 (2) z 1983 r.

 

AE:PL-15196-85862-WJJBU-16

NIP: 5542860641

86-010 Koronowo, ul. Szosa Kotomierska 3

tmzk76@o2.pl

+48 734 845 683

Website created in white label responsive website builder WebWave.