"W latach 1950-1954 w kinach polskich bezwzględnie z punktu widzenia ilości dominowały filmy radzieckie. Z filmów tych wprowadzono wówczas na ekrany 152 tytuły w porównaniu z 23 tytułami nowych polskich filmów fabularnych. Pojawiła się też znaczna ilość filmów z tzw. krajów demokracji ludowej, głównie z Czechosłowacji i NRD, gdzie socrealizm rozwinął się najpełniej. Bardzo niewiele wyświetlano obrazów zachodnich. Były to głównie filmy francuskie i włoskie filmy neorealistyczne tak dobrane, że „ukazywały jedynie życie nędzarzy na Zachodzie”. Powyższy stan rzeczy odzwierciedlał repertuar kina „Brda”. Z filmów radzieckich wyświetlano tuw tym okresie wojenne giganty: Trzeci szturm |. Sawczenki, Bitwę stalingradzką W. Pietrowa i Upadek Berlina M. Cziaurelego naznaczone kultem Stalina, a także biografie ekranowe: Mussorgski G. Roszala, Taras Szewczenko |. Sawczenki, Czarodziej Glinka G. Aleksandrowa i chyba nieco później Skanderbeg S. Jutkiewicza. Jak się wydaje, widzowie w Koronowie dość chętnie oglądali uważane dziś jako przykłady upadku kina radzieckiego, nie mające nic wspólnego z realnie istniejącą rzeczywistością, ale bezproblemowe, zręcznie zrealizowane i wystawne takie filmy, jak Pieśń tajgi i Wesoły jarmark I. Pyrjewa, Donieccy górnicy L. Łukowa, Daleko od Moskwy A. Stolpera czy Kawaler złotej gwiazdy J. Rajzmama.Trudno dzisiaj stwierdzić czy jeszcze w tym okresie czy nieco później była wyświetlana w kinie „Brda” komedia M. Kałatozowa Dygnitarz na tratwie, a była pokazywana na pewno, będąca zapowiedzią „nowego antykonformistycznego stylu w kinematografii radzieckiej”.
Jeśli chodzi o Polską Kronikę Filmową tego okresu to, podobnie jak szerzej film dokumentalny, „idealnie wpasowała się” ona w wymogi socrealizmu. Zajmowała się w głównej mierze takimi sprawami, jak problematyka Planu 6-letniego i „wielkich budów socjalizmu”, współzawodnictwo pracy, „przebudowa” wsi, problematyka awansu społecznego robotnika i chłopa, „walka o pokój” itp. W przekroju całego tego okresu repertuar kinowy w kraju i w kinie „Brda” był jednostronny, nie pozostawiający wyboru i za wyjątkami nieciekawy. W konsekwencji nastąpił gwałtowny spadek frekwencji w kinach ukrywany przez oficjalne statystyki. Jak należy sądzić, dotyczyło to także kina "Brda”. Toteż gdy w 1953 roku, jako wyjątek, wszedł na ekrany (w Koronowie z pewnością nieco później) francuski awanturniczy film płaszcza i szpady Fanfan Tulipan Christian-Jaque'a z francuskim gwiazdorem filmowym Góćrardem Philipe'em w roli tytułowej to, jak pisze Tadeusz Lubelski, „cieszył się on powodzeniem dzikim i nieprawdopodobnym, tak bardzo publiczność zgłodniała była odmiany”.
Od jesieni 1954 do października 1956 roku, a więc w okresie tzw. odwilży w Polsce, tj. stopniowego wyzwalania się z ograniczeń stalinizmu, w kinie „Brda” z filmów polskich wyświetlano nie tylko dominujące nadal filmy socrealistyczne, ale też takie, które poszukiwały nowego kierunku w jakim powinno pójść kino polskie. Wśród tych ostatnich były Godziny nadziei Jana Rybkowskiego, a przede wszystkim Pokolenie Andrzeja Wajdy. W filmach tych zauważono wyraźne wpływy włoskich filmów neorealistycznych. Film Wajdy był już „zapowiedzią pojawienia się wkrótce Polskiej Szkoły Filmowej na horyzoncie światowej kinematografii". W'1956 roku wyświetlano w kinie „Brda” z bardzo dużym powodzeniem, cieszącą się wielką popularnością w całym kraju, komedię Jana FethkeIrena do domu!. W tej socrealistycznej komedii dopatrywano się nowego tonu. W filmie główne role grały przedwojenne gwiazdy Adolf Dymsza i Lidia Wysocka. Dodajmy, że /rena do domu! przyciągnęła do kin 7 milionów widzów, stając się tym samym absolutnym hitem tego czasu, a ponadto wylansowała zupełnie niesocrealistyczny przebój Karuzela śpiewany w filmie przez Marię Koterbską. Starsi czytelnicy, być może, pamiętają, że piosenkarka ta specjalizowała się w muzyce rozrywkowej podobnej do amerykańskiej i tolerowanej w Polsce, z trudnych do wyjaśnienia dzisiaj powodów, w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. W 1956 roku na ekrany polskich kin wszedł, w Koronowie jak należy sądzić później wyświetlany tu również na początku lat sześćdziesiątych, sensacyjny film Leonarda Buczkowskiego Sprawa pilota Maresza według powieści Janusza Meissnera „Niebieskie drogi” z Wieńczysławem Gilińskim w roli głównej. W filmie tym cieszącym się tak w kraju, jak i w Koronowie znacznym powodzeniem, dopatrywano się również nowego tonu, mimo iż bez reszty mieścił się on w schematach kina socrealistycznego.
Jeśli idzie o filmy radzieckie, to z szeregu tych filmów wyświetlanych wówczas w kinie „Brda” dużą popularnością, podobnie jak w całym kraju, cieszyła się komedia Szeregowiec BrowkinI. Łukinskiego. Należy podkreślić, że film radziecki nie wyszedł jeszcze w tych latach z kryzysu. Z filmów tzw. krajów demokracji ludowej wyróżniały się bardziej osobistym tonem filmy węgierskie.
W tym okresie zaczęto wprowadzać do polskich kin jeszcze nieśmiało, w nieco większym zakresie filmy zachodnie, głównie francuskie (filmów amerykańskich nadal faktycznie nie wyświetlano). Filmy te, przynajmniej w dużej części, były w tym czasie pokazywane w kinie „Brda”. Z francuskich obrazów dużą popularnością cieszyły się: Cena strachu Henri Clouzota, Czerwona oberża Claude Autant-Lara, Piękności nocy Rene Claira, a także Przed potopem AndreCayatte'a. Z filmów angielskich miała powodzenie komedia Szajka z Lawendowego Wzgórza Charlesa Crichtona (na polskich ekranach w 1956 roku, w Koronowie prawdopodobnie później). Duże uznanie zdobyły wówczas w całym kraju naturalistyczny dramat argentyński Ciemna rzeka Hugo del Carrila i włoski dramat psychologiczny Jutro będzie za późno LćonideMoguy'a.
Polska Kronika Filmowa w ciągu tych dwóch lat, do wydarzeń polskiego Października 1956 roku, zmieniła się niewiele. Co prawda w niektórych wydaniach pojawiał się żartobliwy ton, a także w 1956 roku tematy interwencyjne o coraz mocniejszych akcentach krytycznych, to jednak normalne wydania Kroniki „wciąż rozpoczynały się od politycznych oficjałek”. W relacji z XX Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Kronika nie powiadomiła widzów o referacie Nikity Chruszczowa, w którym poddał on krytyce Stalina i system przez niego stworzony. W sprawozdaniu z wydarzeń poznańskich w czerwcu 1956 roku całkowicie przyjęła punkt widzenia władzy. Dopiero w sławnym specjalnym wydaniu pod tytułem „Wielki wiec”, stanowiącym zapis wielkiej manifestacji na Placu Defilad w Warszawie 24 października 1956 roku, przyjęła perspektywę zgodną z punktem widzenia społeczeństwa. Chociaż i to wydanie nie było do końca wiarygodne." - Jerzy Nowicki
Źródło: Tematy Koronowskie nr 85, 2014 r.